Komisja Majątkowa: radni bali się głosować
Tylko sześcioro radnych deklarowało w środę poparcie wniosku prezydenta Krakowa do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie Komisji Majątkowej. Reszta wolała uniknąć głosowania.
Decyzja o wystąpieniu Krakowa do Trybunału Konstytucyjnego miała zapaść wczoraj. Większość radnych zagłosowała jednak za odesłaniem wniosku do projektodawcy. Sprawa powróci więc jesienią.
Prezydent Jacek Majchrowski walczy z Komisją Majątkową od 2006 roku, gdy bez wiedzy miasta na niejawnym posiedzeniu przekazała Kościołowi siedem atrakcyjnych działek w centrum miasta o wartości 24 mln zł. Prezydent najpierw dochodził sprawiedliwości w sądach. Po wyczerpaniu tej drogi kolejnym etapem miało być złożenie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego, by zbadał, czy działalność Komisji Majątkowej jest legalna. Prawnicy magistraccy kwestionowali zwłaszcza to, że od decyzji Komisji nie można się odwołać. – Nie ma nieomylnych ludzi i nieomylnych instytucji. Dlatego w demokracji zawsze musi być wyższa instancja, do której można zaskarżyć decyzję, z której nie jesteśmy zadowoleni – mówił prof. Andrzej Oklejak, pełnomocnik prezydenta ds. prawnych, i jeszcze wczoraj próbował przekonać radnych, by poparli wniosek prezydenta. Tłumaczył też, że jeśli miasto nie wystąpi do Trybunału, straci szansę na odszkodowanie za zabrane miastu działki.
Radni zapowiadali od rana, że będą przeciw. Zarówno PiS, jak i liberalna Platforma Obywatelska. Dlaczego? – Bo są już ustalenia między rządem a Episkopatem, które przewidują, że na posiedzenia Komisji będą zapraszane obie strony, a wycena działek będzie negocjowana – to oficjalne tłumaczenie PO. Jan Franczyk z PiS: – Trzeba głosować przeciw ze względów polityczno-cywilizacyjnych. Sprawiedliwości dziejowej musi się stać zadość. Zagrabiony w czasach stalinowskich majątek kościelny musi być kiedyś oddany.
Policjant ‘nie do zdarcia’
Jakiś czas temu informowałem o dziwnym zachowaniu niektórych mundurowych. Sprawa jak to się mawia ‘jest rozwojowa’ ;) Informacja poniżej:
Policjant ze Szczecina napisał list do papieża z prośbą o egzorcyzmy w komendzie – czytamy w “Głosie Szczecińskim”. Prośba w tej sprawie jest już w Watykanie.
Wspiera go grupa innych funkcjonariuszy. Pismo jest skierowane do Jego Eminencji Kardynała Wiliama Josepha Levady Prefekta Kongregacji Nauki Wiary oraz Papieskiej Komisji Biblijnej. Autor prośby cytuje odpowiednie przepisy prawa kanonicznego uzasadniające egzorcyzmy.
Sprawa ma związek z radcą prawnym komendy mec. Krzysztofem Gorazdowskim. Na portalu nasza-klasa, w rubryce “czym się aktualnie zajmuję” napisał: “Adwokat diabła”. Zdaniem autora pisma taka deklaracja prawnika budzi niepokój i wymaga interwencji kościelnej. Sugeruje, że sprawa może mieć wpływ na pogorszenie się stosunków państwo-kościół.
Mec. Gorazdowski tłumaczył dlaczego zdecydował się na kontrowersyjny wpis. – Mogę zapewnić, że nic mnie nie opętało i mogę poddać się badaniu. Każdy średnio zorientowany wie, że ten wpis na portalu, to było odniesienie do znanego filmu o prawnikach – powiedział.
źródło: wiadomosci.wp.pl
Zgaduję zatem, że lokalny biskup odmówił. Teraz pora na Watykan. A potem zostanie co? Chyba już tylko antylicho.pl.
Religia sytych
Nieczęsto można usłyszeć z ust księdza, że chrześcijaństwo powinno czerpać z ateizmu.
Czasem mnie diabeł kusi, by uwierzyć w Boga – pisał niegdyś Stanisław Jerzy Lec. O ks. Tomášu Hal~ku można by powiedzieć, że tym, co go kusi i pociąga, jest niewiara. I na pewno nie jest to pokusa diabelska.
Materię najnowszej książki czeskiego teologa i filozofa zwykło się nazywać zderzeniem wiary z ateizmem. On sam woli mówić o ich spotkaniu. Jego wyznanie może niejednego gorliwego katolika wprawić w zakłopotanie: “Z ateistami zgadzam się w wielu sprawach, czasem niemal we wszystkim – z wyjątkiem ich wiary, że Bóg nie istnieje. Na dzisiejszym barwnym i hałaśliwym rynku towarów religijnych mogę niekiedy ze swoją wiarą chrześcijańską wydawać się bliższy sceptycznym i agnostycznym krytykom religii niż temu wszystkiemu, co się tam oferuje”.
Kościół z piekła rodem
Po moralnym bankructwie Kościoła w Irlandii ostatnim prawdziwym bastionem katolicyzmu w Europie jest Polska. Ale nawet taki kolos jak polski Kościół stoi na glinianych nogach.
Biczowanie, kopanie, podpalanie, zadawanie oparzeń, dźganie, zmuszanie do pozostawania w pozycji klęczącej przez wiele godzin, zmuszanie do kąpieli w wodzie o temperaturze bliskiej wrzenia, bicie w podeszwy stóp, zawieszanie na haku i bicie, szczucie psami – to nie są praktyki, jakie wobec więźniów politycznych stosują strażnicy obozów zesłania w Chinach, ani metody nakłaniania terrorystów do zeznań w tajnych więzieniach CIA. Takich środków wychowawczych przez cały XX wiek używali wobec dzieci księża oraz bracia i siostry zakonne w instytucjach kościelnych w Irlandii. Wychowankowie tych ośrodków byli też na masową skalę molestowani seksualnie, z gwałtami zbiorowymi włącznie. 20 maja 2009 roku – dzień, w którym opublikowano raport tak zwanej komisji Ryana – to data ostatecznego upadku Kościoła katolickiego w Irlandii, instytucji, która przez stulecia stanowiła jeden z filarów tożsamości narodowej mieszkańców tego kraju i dzięki której udało im się oprzeć brytyjskiej kolonizacji.
Nieznalska, katolicy, kulturyści
Wczoraj toast za wolność został wzniesiony w gdańskim sądzie. Dorota Nieznalska została uniewinniona. Po ośmiu latach!
Ten wyrok to święto wolności i rozumu. Zwycięstwo sztuki krytycznej, ale bez intencji krzywdzenia kogokolwiek, nad polityką – taką, która oczernia przeciwnika, przypisuje mu najgorsze intencje.
To bowiem nie Dorota Nieznalska zaatakowała Ligę Polskich Rodzin, lecz jej członkowie szukali wszędzie wroga. Znaleźli. Okazała się nim młoda artystka, absolwentka ASP w Gdańsku, która w 2001 r. wystawiła swoją pracę w związanej z tą uczelnią galerii.
Instalacja nazywała się “Pasja”. Składała się z dwóch części: jedna to film wideo przedstawiający twarz ćwiczącego na siłowni mężczyzny, druga – metalowy krzyż, a na nim fotografia genitaliów. Wystawę w małej galerii widziało niewiele osób. Nic by się nie stało, gdyby nie to, że TVN nadała podkręcający komentarz, który podburzył parę osób w Gdańsku.
Raport: duchowni przez lata bili i gwałcili dzieci
Tysiące dzieci było bitych i gwałconych w placówkach prowadzonych w Irlandii przez Kościół katolicki od lat 30. XX w. – napisano w raporcie, opublikowanym w Dublinie po dziewięciu latach badań.
Rządowa Komisja ds. Przemocy wobec Dzieci oparła swój raport na świadectwach 2500 byłych uczniów i byłych pracowników szkół, sierocińców, zakładów poprawczych i szpitali dotyczących molestowania seksualnego oraz przemocy emocjonalnej i fizycznej, której dopuszczali się księża i zakonnice od lat 30. XX w. aż do zamknięcia ostatniej instytucji tego rodzaju w latach 90.
W liczącym 2600 stron i 5 tomów raporcie komisja pisze, że molestowanie seksualne i gwałty były powszechne w instytucjach dla chłopców, a przedstawiciele Kościoła zachęcali do karania poprzez bicie i wielokrotnie chronili pedofilów przed aresztowaniem.
“W niektórych szkołach brutalne bicie za karę było codziennością.(…) Dziewczęta bito po całym ciele przedmiotami, które intensyfikowały ból. Oczernianie osób i rodzin było powszechne” – napisano w raporcie.
Molestował niepełnosprawną nastolatkę, jest na wolności
Sąd w Bytowie na Pomorzu wypuścił na wolność miejscowego biznesmena podejrzanego o wykorzystanie seksualne niepełnosprawnej umysłowo nastolatki – informuje RMF FM. Bogdan K. miał płacić po kilkadziesiąt złotych za seks z dziewczynkami z ośrodka wychowawczo-opiekuńczego. Mężczyzna po wpłaceniu 300 tysięcy złotych poręczenia majątkowego wyszedł jednak na wolność.
Ta decyzja oburzyła bytowskich policjantów i prokuratorów.
Prokuratura ma czas na odwołanie do piątku. Rozgoryczony prokurator rejonowy z Bytowa, Jan Zborowski mówi, że sytuacja jest niezrozumiała: świadkowie, którzy rozpoznali sprawcę przez lustro fenickie to osoby podatne na wpływ, niesprawne umysłowo i wypuszczanie na wolność sprawcy jest wielkim błędem. To sygnał dla społeczeństwa, że za pieniądze można zrobić wszystko – mówi Zborowski.
Pokrzywdzona w tej sprawie jest na razie jedna dziewczynka. W toku jest kolejne śledztwo dotyczące innej dziewczynki a policjanci nie wykluczają, że takich przypadków było dużo więcej.
źródło: wiadomosci.wp.pl
Wstyd w kościele – dzieci miały oddać swoje pieniądze
- Skandal, wstyd! – mówią rodzice dzieci komunijnych. Proboszcz Władysława Pawlik zapewnia, że nie ma żadnego przymusu. Chodzi o ofiarę, którą maluchy miały dać z pieniędzy podarowanych przez rodzinę – informuje “Gazeta Lubuska”.
Komunijny maluch otrzymał od księdza kopertę ze swoimi danymi i instrukcję, że ma tam włożyć część pieniędzy, które dostał od bliskich. Zdębiałam. Co to za zwyczaje? – mówiła jedna z matek.
Rodzice przyznają, że to dla nich skandal. Tłumaczą, że przecież i tak by dali pieniądze na ofiarę.
Dwie kobiety potwierdziły też , że jeszcze przed uroczystością wszystkie dzieci dodatkowo składały się ,,na kościół” po 40 zł. Sprawdziliśmy to.
źródło: wiadomosci.wp.pl
Emerytkę do sądu za 2 grosze
Machina ruszyła. Urząd Kontroli Skarbowej wezwał na półtoragodzinne przesłuchanie. Potem sporządził pięciostronicowy akt oskarżenia.
Październik 2008 roku. Do kiosku w centrum Łodzi przychodzi referendarz z Urzędu Kontroli Skarbowej. Udaje studenta i prosi o skserowanie legitymacji. Płaci 30 groszy. Odchodzi. Po kilku minutach wraca z panią inspektor. Również z UKS. Proszą o paragon fiskalny za usługę. Nie dostają. Fiskus traci 7 proc. od 30 gr – czyli 2 grosze. Zaczyna się postępowanie karnoskarbowe.
Emerytka Ewa Stokowska nie miała jak nabić usługi ksero na kasę. Działało ono w kiosku dosłownie od kilku dni.
- Nie miało jeszcze nadanego kodu, bo było nowe – można sprawdzić na fakturze – i opłaty za ksero na kasę po prostu nabijać nie mogłam -mówi Stokowska dorabiająca w kiosku do emerytury. – Szef lada dzień miał to zrobić. Pokazywałam inspektorom, że pieniądze są w odrębnej przegródce, nikt ich nie bierze do kieszeni -denerwuje się kobieta. -Nie słuchali. Dostałam mandat, ale go nie przyjęłam.
Machina ruszyła. Urząd Kontroli Skarbowej wezwał kioskarkę na półtoragodzinne przesłuchanie. Raporty złożyli inspektorzy, którzy przyłapali ją na gorącym uczynku. Wreszcie UKS sporządził pięciostronicowy akt oskarżenia. Oskarża Stokowską o narażenie skarbu państwa na stratę 2 groszy polskich.
Już same odpisy, poczta i praca radcy prawnego UKS kosztowała podatników kilkaset złotych.
Fenomen izraelskich wycieczek po Warszawie
Gdy polscy i izraelscy licealiści zaczynają rozmawiać, okazuje się, że mają w iPodzie tę samą muzykę, widzieli ten sam film. Zdają sobie sprawę, że więcej ich łączy, niż dzieli.
W sobotę odbędzie się “Spacer przez getto” przygotowany przez artystyczny kolektyw Public Movement. W przededniu akcji rozmawiamy z Mikiem Urbaniakiem z Postępowej Społeczności Żydowskiej “Beit Warszawa” o fenomenie izraelskich wycieczek w naszym mieście.
Agnieszka Kowalska: Gdybyś miał oprowadzić izraelskich nastolatków po Warszawie, co byś im pokazał?
Mike Urbaniak: Koniecznie ulicę Próżną albo Ząbkowską z zakamarkami, detalami architektonicznymi, śladami po mezuzach. Mały mural naprzeciwko klubokawiarni Chłodna 25 z napisem “Tam była kładka”, aby zobaczyli, że dla młodego polskiego artysty wydało się to na tyle ważne, by to namalować. Koniecznie najfajniejszy budynek w mieście, czyli Pałac Kultury, i pl. Konstytucji z socrealistycznymi płaskorzeźbami. Cmentarz Żydowski. Mówiłbym o żydowskiej historii w ścisłym powiązaniu z historią polską, bo świat warszawskich Żydów nie był odizolowany.
A czy nastolatków z Izraela zapoznałbyś z młodymi Żydami mieszkającymi w Warszawie?
- Nie wiem, czy to ma sens. Sam uczestniczyłem w kilkunastu takich spotkaniach. W pewnym momencie zacząłem odmawiać, bo oni w kółko zadają te same pytania.
Na przykład?
- “Jak tu można żyć, w cieniu Auschwitz?”, “Czy Żydów atakuje się na ulicy?”, “Jakie są objawy antysemityzmu?”.
Z czego to wynika?
- Z izraelskiego programu nauczania, z którego Polska wyłania się jako ponury, antysemicki kraj, w którym niemal dokonano “ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”.
A oni to bezkrytycznie przyjmują?