Powalczmy o Kampinos z bezmyślnymi urzędnikami

16/10/2009 andhy 1 comment

Pędzące ciężarówki rozjeżdżają nasze wsie – żalą się mieszkańcy miejscowości w Puszczy Kampinoskiej. A park narodowy alarmuje: pod kołami tirów giną zwierzęta. Ludzie grożą blokadą drogi.

Kiedyś spokojną drogą łączącą Leszno z Kazuniem nie mogły jeździć tiry. Pod koniec 2007 r. jezdnię wyremontował podległy marszałkowi Adamowi Struzikowi Mazowiecki Zarząd Dróg Wojewódzkich (MZDW). – Wzmocniliśmy ją, by mogły tu jeździć samochody ciężarowe. W związku z brakiem dróg ekspresowych i autostrad chcieliśmy ułatwić przejazd przez Mazowsze – tłumaczy Monika Burdon, rzeczniczka MZDW.

I teraz tiry jadące w stronę państw nadbałtyckich zamiast przez Żyrardów i Zakroczym jadą przez środek Kampinoskiego Parku Narodowego.

Jezdnia jest wzmocniona, ale tak wąska, że z ledwością mijają się na niej dwie jadące naprzeciw siebie ciężarówki. Nie ma chodników, ścieżek rowerowych. Nie powstał żaden tunel ani kładka, którymi przez trasę mogłyby przechodzić dzikie zwierzęta.

Czytaj dalej…

Ezoterycy i internet

03/10/2009 andhy Dodaj komentarz

Gdybyś pisał

W sezonie ogórkowym wspominam czasami blogi znajomych. Zdjęcie ściągnąłem od koleżanki. Wydało mi się dobrym komentarzem do rozmaitych zdarzeń ;)

Sezon ogórkowy

01/10/2009 andhy Dodaj komentarz

Ogłaszam początek sezonu ogórkowego na blogu konkursem. Konkurs polega na odwiedzeniu strony:

http://konkurs.plussszup.pl/mniedzwicka/

- i oddaniu głosu w innym konkursie, wspierając tym samym koleżankę autora bloga. Do wygrania wdzięczność mająca granice :)

Godzina miłosierdzia dla Patryka

29/09/2009 andhy Dodaj komentarz

Dwa lata czekał na Pierwszą Komunię Świętą. Proboszcz nie chciał udzielić sakramentu. Najpierw nie wiedział, czy “dzieciak ma świadomość”. Potem uznał, że się z nim “nie dogada”. To dlatego, że Patryk jest niepełnosprawny.

- Zależało mi, żeby syn przyjął komunię z rówieśnikami – mówi matka Agata Chrzanowska. – Jakiż on może mieć grzech? Chyba tylko cierpienie.

Patryk urodził się z porażeniem mózgowym i postępującym wodogłowiem. Konieczne było wszczepienie zastawki serca. Teraz ma dziesięć lat. Co rusz jeździ z Goniądza (woj. podlaskie) do specjalistycznych przychodni. Nękają go ataki epilepsji. Nie chodzi, nie widzi, niedosłyszy. Właściwie też nie mówi. Tylko troszkę, w swoim języku. Jest cichy i spokojny. Zanurzony we własnym świecie, podpiera buzię piąstką i zastyga w pozie małego myśliciela.

Jest najmłodszy z rodzeństwa. Ma czterech braci – 16, 15, 14 i 12 lat. Ten ostatni, Łukasz, też jest niepełnosprawny – z podejrzeniem zespołu Marfana (choroba genetyczna tkanki łącznej), po wszczepieniu sztucznych soczewek.

Matka wychowuje ich samotnie. Zajmują dwa pokoiki w letniej kuchni. Mąż zaczął budować obok dom, ale wykończyć nie zdążył – zginął osiem lat temu w wypadku samochodowym. Kobieta sama stara się dostosować budynek. – Może uda mi wprowadzić jeszcze przed zimą? – zastanawia się.

Dostaje miesięcznie 1964 zł wszystkich dodatków z pomocy społecznej plus 600 zł renty rodzinnej. W dniu wypłaty wkłada je do kopert z napisami: prąd, gaz, czynsz, telefon. Niesie do banku, gdzie większość zostawia.

- A potem? Jak Bóg da. Tylko że chłopcy są w takim wieku, że jeść krzyczą co 10 minut – mówi matka.

W ogródku przed domem uprawiają warzywa. Matka dorabia na wykopkach. Ludzie się dziwią, że taka przy tym elegancka: paznokcie pomalowane, włosy dobrze ostrzyżone.

Matka: Może cichutko z boku staniemy?

Czytaj dalej…

‘Rzesz’ kurwa mać, czyli rzecz o smogu w Warszawie

27/09/2009 andhy 5 komentarzy

Dzisiaj mocno. Bardzo mocno, bo odnoszę wrażenie, że bez kilku kurew czynniki decyzyjne nie zwrócą uwagi na to co mam do powiedzenia.

Nieliczni mieszkańcy Warszawy pamiętają, iż pod kolumnami budynku ‘Smyka’ znajdowała się przed kilkunastoma laty tablica informująca o tym jak wygląda zanieczyszczenie powietrza w tym miejscu miasta. Gdy któregoś roku tablica pokazywała, iż wszystkie możliwe normy zostały przekroczone wielokrotnie … tablicę zdjęto. To w końcu najprostsze z możliwych rozwiązań. Zdejmujemy tablicę i problem znika. No prawie. Mieszkańcy miasta mogą obserwować jego skutki we własnych płucach. A teraz do rzeczy:

Oddychanie zabronione – normy w Warszawie przekroczone

Smog motoryzacyjny ściśle tajny

Skażenie PM10 odpowiedzialnego za smog zdecydowanie przekracza dopuszczalne normy przez większość dni roboczych. W skali roku stężenie średniodobowe PM 10 może przekraczać 50 jednostek przez maksymalnie 35 dni w roku. Już 1 marca br. norma ta została przekroczona dla stacji pomiarowej Warszawa Al. Niepodległości usytuowanej między Armii Ludowej i Filtrową. Do końca kwietnia sytuacja ta miała miejsce przez 69 dni. W skali roku może przekroczyć 200 dni.

Czytaj dalej…

Najskuteczniejszy antydepresant świata?

16/09/2009 andhy Dodaj komentarz

Valdoxan jest tańszy, wywołuje mniej skutków ubocznych i co najważniejsze – jest dużo skuteczniejszy niż wszystkie stosowane do tej pory antydepresanty. Lek może stać się najdoskonalszą bronią medycyny do walki z depresją – donosi Sky News.

Dzienna terapia kosztuje funta. To mniej niż leczenie większością konkurencyjnych antydepresantów. Jednak agomelatina – znana jako valdoxan – jest przede wszystkim niezwykle skutecznym lekiem.

Najnowsze badania przeprowadzone przez naukowców z Wielkiej Brytanii wykazały, że środek pomógł ponad 77 proc. cierpiącym na silne objawy depresyjne. To zupełny przełom – tak dobrych wyników nie miał jak dotąd żaden lek.

Czytaj dalej…

Komentarz obowiązkowy

28/08/2009 andhy Dodaj komentarz

Sąd zabrał dziecko. Ludzie pomogą

06/08/2009 andhy Dodaj komentarz

I ciąg dalszy sprawy z dnia wczorajszego:

Zapłacimy za prawnika, wyremontujemy im dom – zapowiedzieli czytelnicy “Gazety” poruszeni historią rodziny, której sąd zabrał nowo narodzoną córeczkę.

O rodzinie ze wsi Błota Wielkie w Wielkopolsce napisaliśmy wczoraj w “Gazecie”. Sąd odebrał rodzicom noworodka na podstawie opinii kuratora, że: w domu panuje bałagan, matka jest niezaradna, a ojciec dzieci ma 63 lata. Tyle że ci rodzice wychowują już trójkę swoich dzieci w wieku 7, 9 i 11 lat. Dobrze się uczą, a pedagog szkolny, proboszcz i wójt mają inną od kuratorskiej ocenę rodziny. – Między rodzicami i dziećmi jest bardzo silna więź – podkreślają.

Kuratorka nie wie, bo była na urlopie

Różyczkę odebrano Wioletcie Woźnej pod koniec lipca, jeszcze w szpitalu, kilka dni po porodzie. Dano jej środki na wstrzymanie pokarmu i kazano ścisnąć piersi. Teraz noworodek czeka u rodziny zastępczej, aż sąd wyższej instancji zdecyduje, czy może wrócić do biologicznych rodziców.

Przesądziła opinia z 26 czerwca. Kurator Iwona Januszak napisała, że w domu Wioletty Woźnej i Władysława Szwaka jest brud i bałagan. Jednak od 1 lipca aż do porodu przychodziła tam opiekunka, która dom wysprzątała, pomogła w remoncie i zajmowała się trójką dzieci, gdy matka czekała na poród. Czy o tym kuratorka napisała w opinii? – Nie, bo byłam w tym czasie na urlopie – mówi Januszak.

Czytaj dalej…

Wasze dzieci nie są wasze

05/08/2009 andhy Dodaj komentarz

Dzisiaj jeden, za to dłuższy i zbiorczy wpis. Dotyczący działania teamów kuratorsko-sędziowskich:

Dla Stasia procedury lepsze niż dom

Noworodek Staś jest w domu dziecka. Skierował go tam sąd rodzinny, bo nie był pewny, czy tato chory na schizofrenię jest w stanie się nim zajmować? Sąd na opinię o stanie ojca może czekać kilka miesięcy. – Zadziałała bezduszna procedura – podkreślają psychiatrzy. – Nie należało dziecka zabierać ojcu, a dać mu opiekunkę.

Zbyszek Lisiecki z synem spędza codziennie cztery godziny dziennie. – Ojciec Stasia sam go karmi i przewija – opowiada Dorota Sznajder, kierownik domu dziecka, w którym przebywa noworodek. – Zabiera syna na spacery. Gdy dziecko śpi, siedzi na ławce i czyta książkę. Pozostali rodzice, którzy mają tu dzieci, nigdy w życiu książki w ręku nie mieli. Do dzieci zwykle przychodzą na pół godziny. Pierwszy raz widzimy ojca, który tak zabiega o kontakt z dzieckiem. Oczywiście trzeba sprawdzić stan zdrowia ojca i lekarz powinien orzec, czy może zajmować się synem, ale do tego czasu lepiej, żeby Staś u nas nie mieszkał.

Zadziałały procedury

Rodzice Stasia chorują na schizofrenię. Matka jest pod opieką psychiatry, ojciec nie chodzi regularnie do specjalisty. Gdy gorzej się czuje, zwiększa dawki leków. Po porodzie matka Stasia czuła się coraz gorzej. – Było sporo niepokoju, a rodzina oraz znajomi raczej dolewali oliwy do ognia, niż tłumili nastroje. Także ja sam przeżyłem pewne nasilenie i od kilku tygodni biorę minimalną dawkę leku jako zabezpieczenie – pisze Zbyszek w blogu w portalu dla osób chorych na schizofrenię, którym zarządza (kiedyś pracował jako informatyk, teraz utrzymuje się z renty).

11 maja, gdy choroba żony się zaostrzyła, pan Zbyszek zadzwonił na policję. Jedna karetka zabrała mamę Stasia do szpitala psychiatrycznego, druga – pana Zbyszka z synem do szpitala przy Niekłańskiej. Staś już nie wrócił do domu. Zadziałały “odpowiednie procedury” i po badaniach – postanowieniem Sądu Rejonowego dla Pragi-Południe – dziecko trafiło do domu dziecka.

Niech mnie zbadają

Wniosek do sądu “o wgląd w sytuację rodzinną małoletniego” złożyła dr Wanda Klonowska-Żelazko, ordynator oddziału patologii noworodka i niemowlęcia, na którym leżał Staś: – Trafiło do nas dziecko po interwencji policji i pogotowia. W takiej sytuacji musimy zawiadomić sąd rejonowy, żeby wyjaśnił, czy rodzice są zdolni do opieki nad małoletnim. Taka jest procedura. To ojciec dziecka wezwał policję i sprowokował całą sytuację.

13 maja sąd rodzinny postanowił, aby natychmiast noworodka umieścić w domu dziecka. “W ocenie sądu na chwilę obecną nie można stwierdzić, czy ojciec dziecka daje gwarancję sprawowania należytej opieki nad noworodkiem”. Sąd wystąpił o opinię do Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego. Dopiero gdy ją otrzyma, podejmie decyzję, czy rodzicom ograniczyć władzę rodzicielską, czy ich jej pozbawić.

Czytaj dalej…

Kościelny grunt dla miliardera

27/07/2009 andhy Dodaj komentarz

Biznes na ziemi. Działki oddane zakonom przez Kościelną Komisję Majątkową trafiły do śląskiego przedsiębiorcy.

W rękach 25-letniego biznesmena Tomasza Domogały, jego żony, szwagra i szwagierki jest dziś ponad 600 hektarów ziemi przekazanej wcześniej Kościołowi przez Komisję Majątkową przy MSWiA. Była to rekompensata za utracone w PRL nieruchomości.

Rodzina biznesmena odkupiła ziemię m.in. od Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety i od należącego do albertynek Towarzystwa Pomocy dla Bezdomnych im. św. Brata Alberta.

Sprawą odzyskiwania ziemi dla tych zakonów oraz dla Bazyliki Kościoła Najświętszej Marii Panny w Krakowie zajmuje się były funkcjonariusz SB Marek Piotrowski. „Rz” opisywała już wcześniej, że jego działalnością interesują się prokuratorzy. Piotrowski sam wskazuje bowiem tereny, które chce odzyskać Kościół, i przedstawia komisji wyceny gruntów. Według śledczych są one pięciokrotnie niższe od cen rynkowych.

Jak sprawdziła „Rz”, odzyskana przez byłego esbeka ziemia błyskawicznie jest sprzedawana rodzinie Domogały.

Czytaj dalej…