THX 1138

another brick in the wall

Salowy molestował chore psychicznie pacjentki?

Skomentuj »

Cztery nastoletnie pacjentki Wojewódzkiego Szpitala Neuropsychiatrycznego w Krośnicach oskarżyły salowego o molestowanie seksualne.

Aneta jest uczennicą gimnazjum w jednej z podwrocławskich miejscowości. Od kilku lat choruje na anoreksję, dwukrotnie była leczona na oddziale młodzieżowym krośnickiego szpitala. O tym, co przeżyła latem ubiegłego roku, nie opowiedziała nawet matce. Wstydzi się.

- Salowy przychodził tylko wtedy, gdy byłam sama w pokoju. Zaczepiał mnie, dotykał w intymne miejsca, albo stał w drzwiach i podglądał, gdy się przebierałam – mówi, nie podnosząc głowy. – Kiedyś poprosiłam, by wyszedł, a on tylko prychnął: “Czy ja twoich piersi nie widziałem?” Tym, których lubił, rozdawał papierosy. Początkowo nie mówiłam o tym koleżankom, ale później zaczęłyśmy się sobie zwierzać.

Pod koniec sierpnia grupa dziewczyn wyszła z wychowawcą na imprezę poza szpital. Po powrocie znalazły w sypialni zapłakaną Magdę. – Salowy odwiedził ją w czasie naszej nieobecności, znów ją zaczepiał. Magda chorowała na depresję, strasznie płakała. Wtedy opowiedziałyśmy o wszystkim pielęgniarkom – mówi Aneta.

Szpital poinformował rodziców, a ci natychmiast zabrali córki do domów.

- Człowiek był za dobry, a teraz mnie wrabiają – tłumaczy Henryk B.

Sprawą zajęła się policja, a następnie prokuratura. – Są poważne przesłanki do kontynuowania śledztwa – informuje Mirosław Misztela, szef Prokuratury Rejonowej w Miliczu.

Henryk B. pracę w szpitalu psychiatrycznym w Krośnicach rozpoczął, będąc jeszcze pacjentem 13 lat temu. Jak mówi, “chciał się zapić na śmierć”. Po odwyku został salowym na oddziale koedukacyjnym dla dorosłych.

Zdzisława Smażewska, była oddziałowa: – Był dobrym pracownikiem, opiekował się pacjentami, mył ich, ubierał. Został przeniesiony do pracy w naszym zakładzie opiekuńczym, gdy – wbrew regulaminowi – nawiązał romans z pacjentką. Napisałam o tym notatkę służbową.

Henryk B. romans nazywa nieporozumieniem.

Kolejnym przystankiem salowego był oddział dziecięcy. Już wtedy miał nieoficjalny zakaz wstępu do sypialni dziewczynek. W kwietniu 2004 roku Henryk B. został oskarżony o pobicie chłopca. Opowiada Ewa Derman, psycholog zatrudniona wówczas w Krośnicach. – Miałam wolne, gdy to się stało. Kiedy wróciłam, Tomek nosił na twarzy ślady uderzeń, ale nie chciał nic mówić. Wpisałam informację o zajściu do jego karty. Ordynator Grażyna Grzyb obiecała, że upomni salowego lub da mu naganę, ale nie zrobiła nic. Zaraz potem szpital nie przedłużył ze mną umowy i odeszłam z pracy.

W maju 2004 anonimowy informator napisał donos w tej sprawie do prokuratury i policji w Miliczu oraz Wydziału Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego: “W tym oddziale został pobity przez salowego Henryka B. chłopiec. O pobiciu wiedzą wszyscy na oddziale. Wszyscy muszą milczeć”.

Stanisław Grzegorek, dyrektor szpitala, tłumaczył wówczas, że chłopiec był agresywny i uderzył się sam o gwałtownie wyciągniętą rękę salowego.

Henryk B. pamięta zajście jeszcze inaczej: – Pobiło się dwóch chłopaków. Jednemu z nich chciałem tylko wytrzeć krew, a potem wyszło, że to ja pobiłem – opowiada.

W latach 80. za pobicie policjanta Henryk B. spędził w więzieniu pół roku.

Salowy nadal pracuje w Krośnicach, teraz na oddziale dla mężczyzn. Jolanta Pudłowska, przełożona pielęgniarek, która odpowiada za niższy personel medyczny, nie widzi w tym niczego niezwykłego: – O romansie słyszę po raz pierwszy, nie wiedziałam też, że Henryk B. był karany. Na dziecięcym nikogo nie pobił – potwierdzają to nasi pracownicy. A molestowanie? Te dziewczyny osiągnęły swój cel, wróciły do domów. Dopóki sąd nie wyda wyroku, nie można człowieka naznaczać. Krośnice to wieś, jak on by poszedł do kościoła?

Dyrektor szpitala Stanisław Grzegorek jest od kilku miesięcy na zwolnieniu lekarskim, ordynator oddziału dziecięcego na urlopie bezpłatnym. Szpitalem kieruje od niedawna Tomasz Opala: – Nie znam wszystkich spraw, dział kadrowy nie zgłaszał problemów. Zarzut romansu jest niepoważny, przecież dotyczy dorosłych ludzi. A podejrzenie o molestowanie to delikatna sprawa. Trzeba poczekać na wyrok sądu.

Marzena Kasperska
21-05-2006, gazeta.pl

Written by andhy

22/05/2006 @ 15:00

Napisane w Psychoedukacja

Napisz odpowiedź