Apokalipsa on-line

2006.05.24 – 18:00

Za oknami piętrzą się barierki. Patrole policji mijają się z patrolami straży miejskiej. W odstępach, co 10 metrów, członek oddziałów prewencyjnych czuwa nad porządkiem. Trawnik na placu przed budynkiem firmy zaroił się od produktów wyprodukowanych przez TOI TOI Systemy Sanitarne Sp. z o.o., których oficjalna nazwa budzi salwy śmiechu (‘wychodek pielgrzyma’). Przy każdym podejściu do okna reakcje patroli sprawiają, iż czuję się jak terrorysta na usługach tureckich ekstremistów opłacanych brzez tajne służby wrogich mocarstw. Od czasu do czasu ulicą przemykają stada zakonne męskie i żeńskie, duchowni w cywilu i na służbie. Białe koszule, czarne koszule, koloratki, sutanny, różańce, krzyże. Las krzyży. Zewsząd patrzy na mnie Jego TWARZ, uśmiechnięta, poważna, smutna, zadumana. Służby porządkowe pastują asfalt i malują pasy, inny oddział zdziera z piaskowca kilkuletnie graffiti. Flagi. Lokalny oddział PZPN dostał nakaz usunięcia w trybie pilnym czarnego kawałka materii, którą wczoraj wywiesił. Nic to, że odszedł człowiek wiele dla niego znaczący. Na trasie przelotu B16 nic nie może zakłócić atmosfery radosnego, religijnego uniesienia. Obraz uzupełniają narastające tabuny turystów, oraz nieliczni, starający się przetrwać apokalipsę aborygeni. Wśród nich ja. Droga do domu będzie długa …

Aby sprawiedliwości dziejowej stało się zadość strefę ‘zero’ pozbawiono koszy na śmieci.

2006.05.25 – 12:35

Przejechał. Narastający orgazm. Okrzyki. Goście z aparatami. Z okien widzieliśmy tylni, lewy, górny wzmacniacz dachu ‘papamobile’ i fotel. I JEGO lewą rękę na oparciu (ręka bez barku). Futurystyczny widok.

Tłum stoi i pilnuje barierek. Służby porządkowe pilnuja tłumu. Atmosfera festynu. Kolega morduje żywe kultury bakterii w jogurcie.

‘Jedzie’, ‘Szybciej’, ‘Zaraz będzie jechał znowu’. Długa kolumna aut, komandosi, pistolety. Zniknęła. Ludzie pytają ‘To już?’, ‘W czym jechał?’, ‘Dlaczego nie było go widać?’. Wszyscy się rozchodzą. End of transmission.

4 thoughts on “Apokalipsa on-line

  1. Mazur pisze:

    Posłużę się tutaj kawałkiem twojego tekstu. Białe koszule, czarne koszule, koloratki, sutanny, różańce, krzyże. Las krzyży. Ten opis pasuje jak ulał do filmu krzyżacy. Dlatego też nawet z domu nie wychodziłem. A nawet lepiej do Warszawy nie przyjechałem. Wolałem pozostać w domu i delektować się wizją w telewizji. Widzałem wszystko. Jego uśmiech, gesty, zadumaną twarz i zastanawiałem sie. Czy to ten przedostatni papież przepowiedziany przez Nostradamusa. Czy on wie będąc papieżem, że jego dni są już dawno policzone? Z zadumy wyrwał mnie krzyk mojej kobiety. A do matki zadzwoniłeś. O matko – przeleciało mi przez głowę jak błyskawica. Dobrze, że to jutro dzisiaj mogę się jeszcze delektować relacją na żywo tym bardziej, że nawet reklam jest jakby mniej. Nie mówiąc już o reklamie filmu Kod Leonarda. I znów on mówiący naszym wyuczanym swojskim językiem. Czyżby zdjęcie czarnego materiału miało przywodzić na myśl nieznośny odór krematoriów czy tylko nieżyjącego naszego ojca. Papieża Polaka.
    Mirosław Mazur

  2. ati pisze:

    Dla wielu osób wizyta papieża jest niezwykłym doświadczeniem (jeśli nie duchowym, to emocjonalnym). Pech chce, iż część z tych ludzi skupia w swoich rękach władzę i ma specyficzny stosunek do osób tego formatu co Bededykt XVI. W efekcie część z nich stara się bardziej papieska niż on. Cóż – z tą ułomnością walczyć się nie da.

  3. udeis pisze:

    “chleba i igrzysk”
    przez tysiaclecia nic się nie zmieniło.. nadal z przyjemnąscią ogladamy z(a)męczonego chrześcijanina.

  4. Mazur pisze:

    Cóż się miałoby zmienić. Człowiek od tysiącleci starał się wybudować kierat, w którym teraz utknął na dobre. Od lat osoby duchowe były dla niego wsparciem duchowym i pociechą. Cóż z tego, gdy ten ostatni bastion dobroci i nadziei padł, gdy kościół przerodził się w instytucję. Ostatnie doniesienia w prasie każdego z nas powaliły na kolana, na których od dawna nie klęczał. Otóż okazuje się, że niektórzy księża byli agentami. Gdy przeczytałem te informacje wszystkie dotychczas popełnione grzechy przypomniały mi się i o zgrozo przestraszyłem się przeokropnie. Mam nadzieję, że taki agent nie będzie nie witał przy bramie Piętrowej, bo od razu trafię w odmęty piekielne.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s