Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć
Zamiast dmuchać na zimne
Na gorącym się sparzyć
Z deszczu pobiec pod rynnę
Trzeba marzyć
Gdy spadają jak liście
Kartki dat z kalendarzy
Kiedy szaro i mgliście
Trzeba marzyć
W chłodnej, pustej godzinie
Na swój los się odważyć
Nim twe szczęście cię minie
Trzeba marzyć
W rytmie wietrznej tęsknoty
Wraca fala do plaży
Ty pamiętaj wciąż o tym
Trzeba marzyć
Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć
Zawsze ten wiersz Kofty dodawał mi w życiu odwagi. Stanowił inspirację przy podejmowaniu poważnych decyzji osobistych. Ale do rzeczy nim minie 1000 linii tekstu zanim napiszę o co chodzi:
Jestem zaręczony* od pewnego czasu :) Ja i Ona :)
* Ona niech skomentuje czy forma informacji o zaręczynach jej się podoba ;)
Ona jest wzruszona :)
Ps. Od 46 dni i 10 godzin… jak byś zapomniał.
A to i ja się Jonaszowo wpiszę:
“Ździebełko ciepełka
diamencik ze szkiełka
Czułości kropelka na listku
Ciepełka ździebełko
Tkliwości światełko
W twych oczach wystarczy za wszystko”
Gratuluję, cieszę się z Wami i bardzo serdecznie pozdrawiam
jeju.. to ja tez wydeklamuję ulubione strofy…
Najmilejszy Leśmian pisał kiedys tak :
***
Nie obiecuję ci wiele…
Bo tyle co prawie nic…
Najwyżej wiosenną zieleń…
I pogodne dni…
Najwyżej uśmiech na twarzy…
I dłoń w potrzebie…
Nie obiecuję ci wiele…
Bo tylko po prostu siebie…
***
Dziękujemy i pozdrawiamy ciepło Mario.
Ja może nie będę jakiś wierszyków wypisywał.. raczej coś od siebie.. gratulacje chłopie ; )
Dziękuję wszystkim :)
Woo-hoo! Gratulacje dla obojga! Naprawde miło się czyta takie wpisy. :) Zatem nie pozostaje nic innego, jak tylko życzyć wam wszystkiego naj- naj-!