Gdziekolwiek ucha nie przyłożyć coś się dzieje. Polityczne przetasowania. Mundial. Społeczne przemiany. Obietnice poprawy doprawione nutą czarnowidztwa. Spadające bezrobocie i współczesna emigracja za chlebem. W fali upałów wszystkie te tematy mieszają się w przegrzanych zwojach mózgowych. Prymitywizuję się zatem usprawiedliwiając tym samym niechęć do traktowania ’serio’ świata wokół mnie. Chwilami pojawia mi się w głowie przekonanie, że świat w kapciach, sączący się z telewizyjnego oraz komputerowego monitora, kipiący w prasie komentarzami to jeden wielki stek bzdur. Finezyjnie odmierzane kłamstwo. Precyzyjnie aplikowane szaleństwo. Rzecz przedstawiana jako niezwykle ważny i cenny, ale jednak śmieć. Niech więc dzieje się. Bez mojego udziału. Przynajmniej przez jakiś czas.

Jak bardzo Ci zazdroszczę, że możesz na jakis czas wyłączyć się. Ja muszę tkwić w tym piekiełku. Trzymaj za mnie kciuki, żebym nie oszalała. Poczucie bezsilności wobec oczywistego draństwa jest strasznym uczuciem. Pozdrawiam
Trzymam kciuki. Jeśli znajdziesz chwilę wyślij maila z informacją co u Ciebie słychać :)
Miłych wakacji zatem. :)
Chciałbym :) Termin rozstrzygnie się w poniedziałek ;)