Powinniśmy wysłać kontyngent do Afganistanu z wdzięczności dla bezimiennych Afgańczyków, którzy bronili naszej cywilizacji ponosząc ciężkie straty. Walczyli i wygrali ze Związkiem Radzieckim …
Wbrew pozorom to nie jest materiał propagandowy Al-Kaidy. To fragment przemówienia ministra obrony narodowej IV RP. Pozostawię bez komentarza.

A co tu komentować? ma rację. u nas 50 lat okupacji Radzieckiej widać do tej pory - nawet w mentalności młodzieży i jej podatności na tanią propagandę post-komunistów.
Jedziemy do Afganistanu w ramach wdzięczności dla bezimiennych Afgańczyków stojących na straży naszej cywilizacji (tożsamym z walką z ZSRR). Nie wiem jak Ty, ale ja dostrzegam w tym pewien dysonans. Wszak owi dzielni bezimienni, to przecież Ci sami Talibowie, których określa się dzisiaj mianem terrorystów.
Znaczy się cały Afganistan to Talibowie vel. terroryści? Proszę Cię [;
Sumując - w latach 1978-1994 w Afganistanie działają, walczące o pokój, oddziały islamskich bojowników, które jako jedyne dają odpór sowieckim armiom okupacyjnym i współpracującym z nimi rządom. Dopiero w 1994 pojawiają się fundamentalistyczni islamscy bojownicy, synonim wszelkiego zła, terroryzmu etc.
Wytłumacz mi zatem jaka jest różnica pomiędzy islamskim bojownikiem walczącym z sowietami, a islamskim bojownikiem walczącym przeciwko wojskom amerykańskim? Czy jest tak, że pojęcie ‘dobry bojownik’ odnosimy do tej grupy, która walczy z wojskami niosącymi demokrację ludową, a ‘zły bojownik’ to taki, który walczy z wojskami niosącymi ‘tylko’ demokrację?
Zakładam, że Twój komentarz odnosi się do mojego, więc odpowiadam (;
Zgadzam się z Tobą w zupełności, że jest to paranoja. Nie lubię jednak uogólniania. Nie każdy Afgańczyk to islamski bojownik i terrorysta (:
I znowu wszystko zależy to od perspektywy ;) Dla ‘niosących demokrację’ wojsk stacjonujących w Afganistanie każdy tubylec, o ile jest wyznawcą islamu (lub tylko przeciwnikiem rozwiązań proponowanych przez USA), to potencjalny terrorysta, bądź sympatyk dowolnego z ugrupowań terrorystycznych.
Ps. I faktycznie mój wpis był komentarzem do Twojego ;)