Wykszta… znaczy się karaluchy

- Mam okropną plagę karaluchów – żali się facet koledze – nie mogę już wytrzymać, tyle ich w mieszkaniu.
- Wiesz co, to są bardzo inteligentne zwierzęta, spróbuj zrobić tak: wejdź wieczorem do kuchni i krzyknij “Nie ma co jeść!”. One to usłyszą i raz dwa się wyniosą.

Tak też facet zrobił. Pierwszego wieczora krzyknął w kuchni:

“Nie ma co jeść!”. I poszedł spać.
Drugiego wieczora znów krzyknął: “Nie ma co jeść!”. I poszedł spać.

Na trzeci wieczór znowu krzyczy: “Nie ma co jeść!” – a tu na stół wyłazi ogromny karaluch i mówi: Wie pan, my się złożyliśmy z kolegami i przynieśliśmy panu parę kanapek.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s