- Mam okropną plagę karaluchów – żali się facet koledze – nie mogę już wytrzymać, tyle ich w mieszkaniu.
- Wiesz co, to są bardzo inteligentne zwierzęta, spróbuj zrobić tak: wejdź wieczorem do kuchni i krzyknij “Nie ma co jeść!”. One to usłyszą i raz dwa się wyniosą.
Tak też facet zrobił. Pierwszego wieczora krzyknął w kuchni:
“Nie ma co jeść!”. I poszedł spać.
Drugiego wieczora znów krzyknął: “Nie ma co jeść!”. I poszedł spać.
Na trzeci wieczór znowu krzyczy: “Nie ma co jeść!” – a tu na stół wyłazi ogromny karaluch i mówi: Wie pan, my się złożyliśmy z kolegami i przynieśliśmy panu parę kanapek.
Najnowsze komentarze