THX 1138

Projekt prawa budowlanego

Posted by: andhy on: 14.08.2007

Może się okazać, że właściciel gruntu dopiero po czasie zauważy, iż na jego ziemi powstał dom. Jeżeli nie wyrażał na to zgody, będzie musiał iść do sądu, a to oznacza długotrwały i kosztowny proces

Taki efekt może przynieść projekt nowego prawa budowlanego. Stanowi on, że do wniosku o pozwolenie na budowę nie trzeba już będzie dołączać oświadczenia o prawie do dysponowania nieruchomością.

Dziś trudno skłamać

Obecnie złożenie takiego oświadczenia przed rozpoczęciem budowy jest konieczne. Inwestorzy ubiegający się o pozwolenie budowlane składają je staroście na piśmie, zanim przystąpią do jakichkolwiek prac. Wprawdzie starostwa tego nie weryfikują, ale budujący potwierdzają swoje prawo dobudowy na danym gruncie pod rygorem odpowiedzialności karnej (do trzech lat więzienia). Oznacza to, że jeżeli naruszą czyjąś własność, popełnią przestępstwo. Jeśli wejdą wżycie nowe przepisy, takich oświadczeń nie trzeba będzie składać. Wydającego zgodę budowlaną lub pozwolenie sprawa własności gruntu nie będzie interesowała. Tak więc właściciel nieruchomości, na której ktoś postawił lub zamierza postawić dom bez jego zgody, będzie musiał dochodzić swoich praw przed sądem cywilnym. A to wiąże się z długotrwałym procesem i dużymi wydatkami.

Może się też okazać, że gdy na posesji lub jej części powstanie nowy obiekt, właściciel straci nieruchomość (będzie mógł jedynie dochodzić wynagrodzenia za grunt). Wynika to z kodeksu cywilnego, który stanowi, że właściciel nieruchomości może dochodzić wstrzymania budowy najpóźniej w ciągu miesiąca od jej rozpoczęcia. W jeszcze trudniejszej sytuacji mogą się znaleźć osoby, które np. na dłużej wyjechały z kraju, a zostawiły tutaj nieruchomości. Jeśli na czas nie dowiedzą się, że ktoś wybudował się na ich terenie, mogą go stracić w wyniku zasiedzenia. Jeżeli nastąpiło ono w dobrej wierze, trzeba na to20 lat, jeśli udowodni się złą wiarę -30 lat.

Resort nie widzi problemu

Ministerstwo Budownictwa uzasadnia nowe rozwiązania tym, że nie należy mieszać przepisów prawa administracyjnego (wydawania decyzji budowlanych) z cywilnym (kwestii praw majątkowych i ich ochrony).

-Podobne rozwiązania są stosowane w wielu krajach europejskich, nie bada się tam tytułu prawnego do gruntu - mówi prof. Zygmunt Niewiadomski, znawca prawa budowlanego. - Interesem publicznym jest prawidłowe wzniesienie obiektu, a nie sprawdza nie stosunków własnościowych - dodaje.

Profesor przyznaje jednak, że to co do zasady jest słuszne, nie zawsze musi się sprawdzić w praktyce. Na Zachodzie stosunki własnościowe są bowiem znacznie lepiej uregulowane niż u nas i kwestii spornych jest niewiele. W Polsce może natomiast dojść do przeciążenia sądów sporami wynikającymi z realizacji inwestycji na cudzych gruntach.

Źródło: RZECZPOSPOLITA

Jak większość pomysłowych ustaw naszych cynicznych paranoików u władzy, projekt nowego prawa budowlanego przypomina zatrważająco słowa pewnej bluesowej piosenki:

Wszystko byle jak, wszystko byle jak,
byle jakie, byle było, byle co.

Comment Form

Archiwum