Posted by: andhy on: 12.10.2007
Na bezsenność cierpi co trzeci dorosły Polak, z tego co dziesiąty ma ten problem od dawna. I co gorsza, uzależnia się od leków.
Po raz kolejny tej nocy zerkam na budzik. Dwadzieścia po trzeciej. Czuję nieprzyjemny, nerwowy ucisk w żołądku. Za trzy godziny muszę wstać i być w dobrej formie - czeka mnie w pracy ważne spotkanie. Czy ja dziś w ogóle zasnę? Muszę przecież złapać trochę snu, bo będę do niczego.
Prawie każdy z nas ma za sobą taką nieprzespaną noc. Nerwy przed egzaminem, podróżą, spotkaniem często objawiają się w ten sposób. Takie sporadyczne sytuacje nie są powodem do niepokoju i zazwyczaj tak też je traktujemy. Ale wyobraźmy sobie, że mija tydzień, a my dalej nie śpimy. Zaczynamy ze strachem czekać na wieczór. - To bezsenność krótkotrwała - tłumaczył dr Michał Skalski, kierownik warszawskiej Poradni Leczenia Zaburzeń Snu podczas konferencji poświęconej bezpieczeństwu leków nasennych zorganizowanej przez Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. - Trzeba robić wszystko, żeby się nie utrwaliła, podać leki nasenne. Niestety, zazwyczaj ludzie zwlekają z pójściem do lekarza i bezsenność przechodzi w stan przewlekły, a ten się znacznie trudniej leczy.
Nauka sennych cykli
Zasypianie nie jest wcale “nagłym odłączeniem prądu” i wyciszeniem mózgu. W naszej głowie w odpowiedniej kolejności muszą włączyć się pewne mechanizmy, wydzielić stosowne substancje chemiczne. Co ciekawe, tym ostatecznym guzikiem, który uruchamia sen, jest przyłożenie głowy do poduszki - leki nasenne ingerują w ten proces i niszczą go. Nie można więc bez końca sztucznie wywoływać snu. Leczenie bezsenności polega więc na nauce zasypiania. Trzeba ponownie wypracować schematy, których uczymy się w dzieciństwie (to dlatego ludzie, którym rodzice nie stworzyli odpowiedniego rytuału snu, częściej cierpią na bezsenność).
Sen jest podzielony na cykle, które trwają 90-100 minut. Na koniec każdego z nich wybudzamy się. Jeśli w tym momencie coś nas dodatkowo rozbudzi (np. potrzeba sprawdzenia, która jest godzina), zapamiętujemy ten moment. Stąd często słyszymy narzekania: “Obudziłam się dwadzieścia minut po północy, potem po drugiej i jeszcze o czwartej, nie spałam całą noc”.
Miarą jakości snu jest liczba tzw. fal wolnych, które wysyła mózg, gdy głęboko śpi. To wtedy najbardziej się regeneruje. W ciągu trzech pierwszych cykli “wysypiamy” ponad 90 proc. fal wolnych. Z powyższego wyliczenia wynika, że minimum snu, którego potrzebujemy, to pięć godzin.
Czy istnieją predyspozycje do bezsenności? Dzielimy się na osoby mające wrażliwy sen - to ci, którzy na stres reagują bezsennością, i niewrażliwych - osoby, które przesypiają kłopoty. Na pewno istotną rolę odgrywają skłonności rodzinne (nawyki), choroby, geny. Kobiety dwa razy częściej cierpią na bezsenność niż mężczyźni. Sięgają wtedy po leki, podczas gdy panowie częściej wspomagają się alkoholem. Niestety, on tylko ułatwia zasypianie, pogarsza zaś sen.
Strach przed zarwaną nocą
Bezsenność krótkotrwała trwa do miesiąca i łatwo można określić, co ją spowodowało - utrata pracy, kłopoty rodzinne, śmierć kogoś bliskiego. Po kilku miesiącach włączają się czynniki utrwalające. Najgorszym z nich jest… strach przez kolejną zarwaną nocą.
- Leki, po które trzeba sięgnąć na początku, powinno się brać najwyżej przez dwa-trzy tygodnie - twierdzi dr Michał Skalski. Podczas kuracji należy rozpocząć tzw. terapię behawioralną, która doprowadzi do zmiany zachowań pacjenta.
- Niestety, praktyka stosowania środków nasennych w Polsce jest przerażająca - alarmuje dr Skalski. - Ludzie biorą je latami i uzależniają się od nich. Często zachowują się jak narkomani, wyłudzając recepty od stomatologów, a nawet weterynarzy. Z bezsenności można wyleczyć każdego pacjenta, z uzależnienia od leków nasennych tylko co drugiego - przekonuje dr Skalski. - Co więcej, leki pogarszają sytuację, bo sen po nich jest płytszy, gorszej jakości - dodaje.
W Polsce używa się głównie środków starszej generacji, odkrytych w latach 60. benzodiazepin, od których kraje zachodnie już odeszły. Tam stosuje się krótko działające specyfiki najnowszej generacji, np. zopiklon, zolpidem czy zaleplon. Ułatwiają one zasypianie, ale potem organizm musi radzić sobie sam. Benzodiazepiny działają wolno i zbyt długo.
- Ważne jest też tzw. poczucie bezsenności. Jedna z moich pacjentek przestała cierpieć na bezsenność, kiedy się tylko dowiedziała, że może spać od północy do piątej rano i u osoby dorosłej jest to całkowicie normalne. A ona była przekonana, że musi KONIECZNIE przespać osiem godzin, skutkiem czego nie spała wcale - opowiada dr Skalski.
Przewlekła bezsenność prowadzi do depresji i stanów lękowych. Brak snu to brak regeneracji organizmu i całkowite jego rozregulowanie - w konsekwencji choroby serca, układu pokarmowego, otyłość, cukrzyca czy zaburzenia psychiczne.
W nocy na Gadu-Gadu
W Polsce niemal jedna czwarta ludzi między 15. a 19. rokiem życia ma problemy ze snem. W tej grupie jedna czwarta osób boryka się z bezsennością od ponad 3 lat. Nastolatki nie śpią, bo są zestresowane, stosują używki, w tym alkohol, oraz produkty zawierające kofeinę. Jednak najważniejszą przyczyną jest ich nieregularny tryb życia. Powinny spać średnio 9,5 godziny na dobę (tyle, a nawet 10 do 11 godzin przesypiali ludzie na początku XX w.), a skróciły sobie odpoczynek do mniej niż ośmiu godzin na dobę, a jedna trzecia do sześciu! Młodzi ludzie próbują w ten sposób nadążyć za tempem życia - uczą się po nocach, oglądają telewizję, myszkują w internecie, czatują na Gadu-Gadu z kolegami i koleżankami, którzy też nie śpią. Zegarem biologicznym człowieka nie steruje bowiem światło, ale kontakty z innymi ludźmi.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Margit Kossobudzka - 2007-10-12