Dolnoślązacy oblegają księży egzorcystów. W tym roku o pomoc prosiło ich już 500 osób. Jest przedpołudnie. Świdnicka kuria biskupia. Na korytarzu osiem osób czeka na wizytę u księdza egzorcysty. Większość nie chce opowiadać, dlaczego przyszli.
Jak ksiądz mi nie pomoże, to zwariuję – mówi cicho jedna z kobiet. Wygląda na 40 lat, jest bardzo szczupła, ma pełne lęku niebieskie oczy. Przyszła za namową rodziny. Przyznaje, że potrzebuje, by ksiądz ją wysłuchał. Nie wiem, co mi jest. Ale wierzę, że ta wizyta pomoże.
Obok niej siedzi nastolatka i kurczowo ściska rękę swojej mamy. Dwa lata temu bawiłam się z koleżankami w wywoływanie duchów. Od tamtej pory dzieje się ze mną coś złego – twierdzi. Jak mówi, czuje, że ciągle ktoś jest obok niej. Kiedy próbuje się modlić, robi jej się słabo. Szatan chyba nie lubi, jak się modlę. Gdy zaczynam, plączą mi się słowa – szepcze. Jej mama twierdzi, że córka wmówiła sobie obecność jakiegoś złego ducha. Ale martwi się o nią. Dlatego tu przyszła. Coraz więcej ludzi interesuje się naszą posługą. Po pomoc przychodzą jednak najczęściej osoby zagubione, szukające sensu w dzisiejszym konsumpcyjnym życiu, rzadziej naprawdę opętane – tłumaczy ks. Stanisław Przerada, egzorcysta diecezji świdnickiej.
W ostatnim roku o pomoc prosiło go trzy razy więcej osób niż w latach ubiegłych. Kiedyś były to dwie, trzy osoby w tygodniu, dziś nawet kilkanaście. Są zaganiani i samotni. Egzorcystę traktują jak przyjaciela duszy. Mieszkańcom wsi i małych miasteczek wciąż łatwiej przełamać się i przyjść do księdza, niż do psychologa. Poza tym lekarz nie pomoże tym naprawdę opętanym przez złe duchy. Psychiatrzy uważają, że w naszej kulturze opętanie to nie choroba. Ks. Przerada tłumaczy, że w większości przypadków ludziom wystarczy szczera rozmowa i wskazanie drogi, jaką powinni podążać. Wiele odwiedzających go osób cierpi na depresję. Są przekonane, że za ich lęki i nieprzespane noce odpowiadają złe duchy. Nie wolno nam tego ignorować, bo może dojść do nieszczęścia. Jeśli możemy pomóc, to jest to nasz obowiązek – mówi.
Ale do księży przychodzą też naprawdę opętani. To ludzie, których zachowanie staje się niewytłumaczalne. Czują, że mają obok siebie jakiegoś “towarzysza”, który zmusza ich, by działali wbrew woli. Takie osoby do uleczenia dusz potrzebują sakramentu egzorcyzmu (wypędzenia z duszy złych duchów za pomocą modlitwy, krzyża i wody święconej). Udzielany jest zawsze z zachowaniem obrzędów i formuł zatwierdzonych przez Kościół. Kościelni egzorcyści podkreślają, że poza świątynią nie jest możliwe uwalnianie człowieka od złych duchów. Odradzają wizyty u świeckich, którzy często to robią, by zarobić. Na Dolnym Śląsku jest pięciu katolickich egzorcystów. Można ich znaleźć w kuriach we Wrocławiu, Legnicy, Świdnicy, w legnickim Zakonie Braci Mniejszych Franciszkanów i klasztorze dominikanów we Wrocławiu. Niezbędne informacje można też znaleźć na katolickiej witrynie www.egzorcyzmy.katolik.pl
Małgorzata Moczulska
źródło: wiadomosci.wp.pl
Przeglądając Internet zauważyłem, że opętanie przez szatana jest zaklasyfikowane jak choroba psychiczna w takim razie, po co ci ludzie udają się do egzorcysty. Czyżby egzorcyści mieli stosowne świadectwa uprawniające do wykonywania zawodu jako psychiatrzy?
Spotkałem się z takimi przypadkami, w których egzorcysta posiadał jednocześnie święcenia kapłańskie i posiadał stosowne wykształcenie świeckie, w tym przypadku dyplom z psychologii lub/i psychiatrii uprawniający go do wykonywania zawodu. Nie zapominajmy także i o tym, że egzorcysta bez stosownego wykształcenia, jeśli mnie pamięć nie myli, ma obowiązek wykluczenia choroby psychicznej jako źródła ‘opętania’ – a nawet jeśli posiada stosowne wykształcenie ma obowiązek konsultacji z psychologiem lub psychiatrą świeckim (inną sprawą jest chęć współpracy owych z egzorcystą). Ponadto na końcu należy powiedzieć i to, że termin ‘opętanie’ w ujęciu psychiatrycznym i teologicznym nie opisuje dokładnie tego samego zjawiska.
To w takim razie czy ktoś wie co to jest opętanie albo szatan. Tak na 100% a nie tylko na wiarę.
Szatan? To obiekt wiary. Czasami zasłona dymna lub usprawiedliwienie. A specjalistami w dziedzinie opętania mienią się zazwyczaj wyznawcy tego Drugiego, bo przecież nie szatana ;)
Jak to?? Trzeba w niego wierzyć aby był? Czyli jak w niego nie wierzymy to go nie ma? Czy dobrze zrozumiałem. Usprawiedliwienie – dobre sobie. Zawsze można na kogoś zrzucić winę. źle mi w firmie idzie to wina kryzysu. Drogi są kiepskie to wina rządu. Są przekręty z ziemią i sprzedażą gruntów lub odralnianiem to wina szatana bo on mnie kusił. To szatan kazał wziąć łapówkę. To jest to. Biedny ten szatan że na niego wszystko tak się zwala. A i jeszcze jedno. Mamy kiepską reprezentację piłki nożnej to nie wina trenera lecz szatana bo to on. To przez niego to całe zamieszanie. Pod sąd go i rozstrzelać aby więcej się nie panoszył, podjudzał i kusił. Wygnać go Ameryki bo tam zaczął swoje matactwa i zamknąć Unię na cztery spusty aby nie przylazł szatanisko.
Według filozofów religii i teologów szatan istnieje i jest równie realny co Dworzec Centralny w Warszawie – możesz nie wierzyć w jego istnienie ale jemu samemu jest to obojętne. Istnienie szatana jest także na rękę wyznawcom. Kradniesz? Super – to nie jest Twój wybór tylko pokusy kradzieży, której uległeś zwiedziony niczym Ewcia w rajskim ogrodzie. Dowodu na istnienie szatana jednakże nikt nie przedstawi, bo nie sądzę aby komuś udało się przeprowadzić na nim wiwisekcję ;) Pozostaje więc wierzyć w niego lub nie. Trzeciego wyjścia nie ma, lub tylko moje ograniczenia nie pozwalają mi go dostrzec.
Ps. Do USA bym go nie wysyłał. Wszak istnieją systemy religijne, w których owa Ameryka jest jego uosobieniem ;)
Ależ panie Mirosławie Rynkowski przytoczyć tutaj można słowa św. Bonawentura wyrażający tradycyjne stanowisko teologiczne na temat szatana oraz demonów: …”Z powodu swej przenikliwości lub duchowości, demony mogą przenikać ciała i je zamieszkiwać; z powodu swej mocy, mogą je poruszać i niepokoić. A więc demony mogą, dzięki swej przenikliwości i mocy, wejść do ludzkiego ciała i je niepokoić, chyba, że zostaną powstrzymane przez jakąś wyższą moc”… Wyższą moc, czyli większą od tej, jaką posiada szatan albo demon. W tym momencie jak pan sam widzi jasne się staje, że szatan a także i demon posiadają jakąś tam moc i nie są zależne tylko od samej [wiary] chyba, że ktoś powie [wprost] że moc jest w samej wierze, ale tym samym….. lepiej nie mówić co się stanie. Cytuję dalej: …”Trzeba ściśle określić, że działanie szatana, nawet w formie najbardziej [niebezpiecznego opętania, nie może dotyczyć panowania nad duszą, lecz jedynie użycia ciała]…..” To właśnie w tym momencie panie Rynkowski padamy na kolana, ponieważ czytając ten fragment nie powinniśmy się już dziwić, że ojcowie kościoła sprzeciwiali się uznania opętania za chorobę chorej psychiki. Tutaj również zaczyna się film po tytułem „Opętanie II”, ponieważ cytuję dalej: …”Gdy chodzi o motywy, dla których Bóg może dopuścić opętanie, można wymienić kilka, nie pretendując do odkrycia tajemnicy [sprawiedliwych postanowień Bożych:]
1. aby ukazać swoją chwałę (w zmuszeniu demona, aby przez usta opętanego wyznał bóstwo Chrystusa lub chwałę Boga);
2. aby ukarać grzech lub skarcić grzesznika;
3. aby nas pouczyć i przypomnieć o walce przeciwko szatanowi, o modlitwie i o nawróceniu.
Dodajmy, że [demon nie mogąc posiadać władzy nad duszą, nie może się posłużyć ludzką wolnością] tak jak posługuje się ludzkimi organami cielesnymi sprawiając, że działają na jego sposób. Wszystkie środki, które jest on w stanie użyć, aby skłonić człowieka do pragnienia tego, co on chce, to strach, terror i fascynacja wytworzone w myśli wobec nadzwyczajnej mocy, która przejawia się w efektach wytworzonych w ciele. W konsekwencji, [utrata wolności w człowieku może pochodzić tylko od jego dobrowolnego zrzeczenia się]
Doprawdy Panowie i Panie można włączyć światło i wyświetlić napisy, Black Eyed Peas – The E.N.D
tak se czytam i tak se myśle… a może na odwrót, tak se mysle i tak se czytam… ale to dla tego, że już późno bo 00:54… prawie szatańska pora:)… no więc jak ci nasi dobrzy go wypędzili… no to on chyba w tej Irlandii się znalazł… albo też pojechał tam razem z naszymi za lepszym chlebem, a zamiast tego to tamtejszy kosciół na manowce zwiódł był. No ale dobra trzeba dać spokój tym dywagacyjom:). Jedna rzecz zawsze mnie ciekawiła a propos Szatana. Kiedy Jezus-Książę Swiatłości przebywał 40 dni na pustyni, zjawił się u niego z wizytą sam Książę Ciemności-Szatan. Iście arystokratyczne spotkanie. Oczywiście Książę Ciemności chciał czegość od Księcia Światłości… i wiadomo było że na tym szczeblu to byle g… na pokuszenie nie przejdzie. Więc oferta Księcia Ciemności była jak najbardziej wzamian za pokłon. Czego to dowodzi? Siły woli? owszem, Wiary? a jakże, Mocy? w rzeczy samej; Zwycięstwa dobra nad złem? i to się zdarzyć może. Ale jest też coś innego. Taką ofertę (albo jak kto woli pokusę) mógł złożyć tylko ktoś, kto ma klasę i jest wyjątkowy. Taką ofertę można złożyć tylko komuś kto ma klasę i jest wyjatkowy. O tym co pomiędzy Horacy pisał: “odi profanum vulgus ed arceo”… zresztą owo profanum vulgus jak 2000 lat temu, tak po dzień dzisiejszy jedyne co potrafi to krzyknąć: “ukrzyżuj go” dziś choćby w ogniu krytyki i pomówień za…a bo to ważne? zawsze jakiś powód się znajdzie. no cóż by na koniec rzec: jakie “profanum vulgus” taka też i jego wiara, takie też i jego pokuszenie i opętanie:)
Czy ktoś prowadzi dane statystyczne ile jest rzeczywistych opętań i ilu osobom kościół pomógł wypędzić szatanów. Dzięki temu byśmy się dowiedzieli ile tych sztanów rzeczywiście było i jaka jest skala rzeczywistej pomocy dzięki wierze bo nie wierzę że nie jest to gdzieś zapisywane.