Niewinne i skrzywdzone przez los dzieci miały znaleźć w domu dziecka w Oławie schronienie. A spotkało je piekło – czytamy w “Fakcie”. Andrzej został brutalnie zgwałcony przez wychowanków sierocińca. By wrócił do zdrowia, czeka go seria operacji. Michałek był molestowany przez starszych kolegów. Obaj błagali wychowawców o pomoc. Czemu nikt ich nie wysłuchał? Sąd sprawdza, czemu wychowawcy temu nie zapobiegli.
Pani Stanisławie, wychowującej samotnie prawnuczka, nawet przez myśl nie przeszło, że dla 16-letniego Andrzejka dom dziecka w Oławie, do którego trafi na czas jej pobytu w szpitalu, stanie się miejscem kaźni.
– Trzech bydlaków zgwałciło tam mojego prawnuka – płacze pani Stanisława. W domu dziecka horror przeszedł też 9-letni Michałek, którego molestował starszy kolega, z którym chłopiec dzielił pokój. – Gdzie byli wychowawcy, w czasie, kiedy męczono moje dziecko?! – rozpacza pani Iwona, która walczy teraz o odzyskanie synka.
– Było ich trzech. Czekali na mnie. Zatkali mi usta, wykręcili ręce, a głowę wsadzili do muszli klozetowej. Potem wsadzili mi coś twardego w tyłek. Bardzo bolało. Nigdy wcześniej nikt nie sprawił mi takiego bólu. Potem mi grozili. Powiedzieli, że jeśli powiem babci, to mnie zabiją – Andrzej spuszcza wzrok i nerwowo zaciska dłonie. Chłopiec jest lekko upośledzony umysłowo, ale zdaje sobie sprawę, że bardzo go skrzywdzono.
– Jak tylko odebrałam go z domu dziecka zamknął się w łazience i zaczął coś prać. Kiedy pytałam, co pierze, mówił, że nic. Poznikały prawie wszystkie jego majtki. Nie chciał się przyznać, co z nimi zrobił. Po jakimś czasie na krzesłach, kanapie, wszędzie tam, gdzie chwilę wcześniej siedział Andrzej pojawiały się ślady kału i krwi. W końcu chłopak powiedział, co się stało. Zrozpaczona pani Stanisława zawiadomiła miejscowy sąd. Natychmiast wszczęto postępowanie.
źródło: wiadomosci.wp.pl