Za co płaci Polskie Radio?
14/02/2009 1 komentarz
W dzisiejszych doniesieniach prasowych czytamy:
Bałagan w finansach spółki, gotówka wywożona w walizkach za wschodnią granicę, ogromne honoraria dziennikarskie wypłacane niezgodnie z zasadami spółki – „Gazeta” poznała wyniki audytu w publicznym radiu. [...]
Uwagę audytorów zwrócił też korespondent w Londynie Rafał Brzeski, zatrudniony we wrześniu 2007.
- Jego pensja wynosi 10,4 tys. euro miesięcznie (to 46 tys. zł) i znacznie odbiega od wynagrodzeń pozostałych korespondentów – czytamy w raporcie. Z naszych ustaleń wynika, że średnio korespondent zarabia 20-30 tys. zł (4,5-6,5 tys. euro). Na dodatek poprzednik Brzeskiego przysyłał także relacje z Brukseli.
Zdaniem naszych rozmówców Brzeski w roli londyńskiego korespondenta się nie sprawdza, np. podczas ostatnich dramatycznych zamieci w Londynie nie było z nim kontaktu. Relacje ze zasypanej śniegiem stolicy Anglii musiał nadawać inny dziennikarz, a radio musiało mu za to dodatkowo zapłacić.
źródło: wiadomosci.gazeta.pl
W ramach wpisu o tzw. liście 500 wspominałem o roli jaką w jej ujawnieniu (lub: preparacji) odegrał, wtedy wicedyrektor IAR, Rafał Brzeski.
W następstwie zamieszania wokół tzw. listy 500 wicedyrektora IAR zwolniono a zatrudniono korespondenta w PR i wysłano do Londynu z uposażeniem przekraczającym znacząco stawki wynagrodzeń innych korespondentów. To rodzi pytanie: Za co właściwie płaci Polskie Radio korespondentowi w Londynie? Z doniesień prasowych wynika, że nie za przesyłanie wiadomości z UK. Zatem powód musi być inny. Jaki? To pytanie, na które powinien odpowiedzieć dziennikarz śledczy.
Interesujące mogą także okazać się szczegóły (a zwłaszcza uzasadnienia umorzeń) spraw 4Ds 2239/05/VI/II, 7 ds 24/05/VI i 7 Ds. 1784/05/ VI. Wszystkie prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie i umorzone za rządów PiS.