Niebo w plomieniach – pustka zapelniajaca sie slowami, obrazami, rytmem wznoszacym sie i opadajacym rownymi falami. Strzepy wspomnien nieskladne i nieprzewidziane niczym instynkty.
Zerwalem ostatnia wiez laczaca mnie ze starym swiatem, zerwalem petajacy mnie czarny rzemien, ktory ranil mi dlonie.
Kim jestem? Kim sie stane? Czyje oczy ujrze rano w lustrze? Szukam, chwytam wiatr w nozdrza, po omacku bladzac, slepymi oczami wypatrujac, ide przed siebie ciezko dyszac. Rozpoczyna sie grozna i tajemnicza DROGA!