Gdyby głupota mogła fruwać …

Telewizja TVN wyemitowała ostatnio program Wojciecha Cejrowskiego pt. Buddyzm. Jakości materiału oceniał nie będę ale jego autorowi polecałbym zapoznanie się z alternatywnymi, do posiadanych, materiałami na temat buddyzmu. Nie będąc człowiekiem wymagającym zasugeruję użycie na przykład takiego oto skrótowca: Buddyzm for dummies w weekend.

Jako, że pan Wojciech łagodnie buddyzmu nie potraktował odezwały się głosy sprzeciwu (co zrozumiałe). Jako, że pojawił się opór społeczny i takież zainteresowanie część dziennikarzy poczuła się w obowiązku zrelacjonować społeczeństwu ‘że’; i obrodziło artykułami o wdzięcznych tytułach np.: Cejrowski rozwścieczył buddystów.

Radosna twórczość dziennikarska wprawiła mnie w stan zdziwienia.

Czytaj dalej

Przeciwny ACTA

Droga praso i drogi dziennikarzu, a także polityku i ekspercie. Wraźcie sobie w notatniki, że ja, będąc przeciwnikiem ACTA, sposobu jej wprowadzenia, zachowania władz wokół sprawy oraz tworzenia prawa nieprzystającego do rzeczywistości, nie jestem:

  • dzieckiem fejsbuka
  • dzieckiem neostrady
  • gimbusem
  • studentem
  • internautą
  • zakręconym zajawkowiczem
  • zmanipulowanym baranem
  • złodziejem
  • piratem
  • roszczeniowym gówniarzem
  • actywistą
  • “młodymi ludźmi”
  • osobą przed trzydziestką
  • terrorystą
  • tchórzem
  • fanem Kazika Staszewskiego

Żebyście mieli trochę łatwiej, podpowiem, że jestem:

  • zwykłym obywatelem
  • …korzystającym z prawa do głosowania
  • osobą wykształconą i oczytaną, przebiegłą w mowie i piśmie
  • klientem i użytkownikiem internetu (jak znakomita większość społeczeństwa)
  • krytycznym obserwatorem rzeczywistości
  • twórcą
  • uczestnikiem kultury remiksu
  • odbiorcą niszowej kultury
  • nadawcą niszowej kultury
  • fanem seriali i filmów w angielskiej wersji językowej
  • zwolennikiem wygodnych kanałów dystrybucji treści
  • świadomym proporcji, w jakich obecnie rozkłada się finansowanie twórcy i pośredników
  • świadomym swoich swobód i sposobu, w jaki ACTA na nie wpłynie
  • osobą niełatwa do wyprowadzenia na ulice
  • mocno zirytowaną tym, że rządzący tym krajem starają się zmarginalizować mój (i innych) głos w sprawie ACTA (eufemizm dla: jestem wkurzony)

Ps. Tekst, zmodyfikowany na moje potrzeby, cytuję za blogiem snafu (thx Kya).

B.M. Rigg – Losy żydowskich żołnierzy Hitlera

Ponad 130 tys. osób pochodzenia żydowskiego walczyło w szeregach wojsk III Rzeszy. Ich losy opisał amerykański historyk Bryan Mark Rigg w książce “Losy żydowskich żołnierzy Hitlera”, która właśnie trafiła do księgarń.

Rigg oparł swoją pracę na rozmowach z byłymi żołnierzami Wehrmachtu, którzy mieli żydowskich przodków i wedle ustaw nazistowskich byli Żydami. Żołnierze o takim pochodzeniu brali udział w niemal każdej kampanii podczas II wojny światowej. Zebrane przez amerykańskiego naukowca historie pokazują ich skomplikowane położenie – walczyli za państwo, które wysyłało ich rodziny do obozów koncentracyjnych.

Czytaj dalej

Ocalić od zapomnienia

Znajoma skasowała swój blog. Ale spytała, czy nie byłbym zainteresowany plikiem eksportu i wciągnięciem jej tekstów tutaj. Uznałem, że w sumie ‘dlaczego nie’. Zaglądałem na jej blog. Czytałem dość systematycznie. I tak oto … zainicjowałem na swój własny użytek powstanie wysypiska blogów :) Szkoda bowiem aby się dobre, ciekawe, atrakcyjne teksty marnowały.

Najskuteczniejszy antydepresant świata?

Valdoxan jest tańszy, wywołuje mniej skutków ubocznych i co najważniejsze – jest dużo skuteczniejszy niż wszystkie stosowane do tej pory antydepresanty. Lek może stać się najdoskonalszą bronią medycyny do walki z depresją – donosi Sky News.

Dzienna terapia kosztuje funta. To mniej niż leczenie większością konkurencyjnych antydepresantów. Jednak agomelatina – znana jako valdoxan – jest przede wszystkim niezwykle skutecznym lekiem.

Najnowsze badania przeprowadzone przez naukowców z Wielkiej Brytanii wykazały, że środek pomógł ponad 77 proc. cierpiącym na silne objawy depresyjne. To zupełny przełom – tak dobrych wyników nie miał jak dotąd żaden lek.

Czytaj dalej

Fenomen izraelskich wycieczek po Warszawie

Gdy polscy i izraelscy licealiści zaczynają rozmawiać, okazuje się, że mają w iPodzie tę samą muzykę, widzieli ten sam film. Zdają sobie sprawę, że więcej ich łączy, niż dzieli.

W sobotę odbędzie się “Spacer przez getto” przygotowany przez artystyczny kolektyw Public Movement. W przededniu akcji rozmawiamy z Mikiem Urbaniakiem z Postępowej Społeczności Żydowskiej “Beit Warszawa” o fenomenie izraelskich wycieczek w naszym mieście.

Agnieszka Kowalska: Gdybyś miał oprowadzić izraelskich nastolatków po Warszawie, co byś im pokazał?

Mike Urbaniak: Koniecznie ulicę Próżną albo Ząbkowską z zakamarkami, detalami architektonicznymi, śladami po mezuzach. Mały mural naprzeciwko klubokawiarni Chłodna 25 z napisem “Tam była kładka”, aby zobaczyli, że dla młodego polskiego artysty wydało się to na tyle ważne, by to namalować. Koniecznie najfajniejszy budynek w mieście, czyli Pałac Kultury, i pl. Konstytucji z socrealistycznymi płaskorzeźbami. Cmentarz Żydowski. Mówiłbym o żydowskiej historii w ścisłym powiązaniu z historią polską, bo świat warszawskich Żydów nie był odizolowany.

A czy nastolatków z Izraela zapoznałbyś z młodymi Żydami mieszkającymi w Warszawie?

- Nie wiem, czy to ma sens. Sam uczestniczyłem w kilkunastu takich spotkaniach. W pewnym momencie zacząłem odmawiać, bo oni w kółko zadają te same pytania.

Na przykład?

- “Jak tu można żyć, w cieniu Auschwitz?”, “Czy Żydów atakuje się na ulicy?”, “Jakie są objawy antysemityzmu?”.

Z czego to wynika?

- Z izraelskiego programu nauczania, z którego Polska wyłania się jako ponury, antysemicki kraj, w którym niemal dokonano “ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”.

A oni to bezkrytycznie przyjmują?

Czytaj dalej