Autorką tekstu jest Aneta Augustyn, artykuł zamieszczono w Gazecie Wyborczej
W Kłodzku miał się odbyć festiwal muzyki elektronicznej i gotyckiej. Organizatorom i tysiącu fanów z całej Europy zabawę popsuł jednak nieznany sabotażysta, który przeciął kable zasilające scenę w twierdzy.
“Alternatywną Twierdzę” wymyśliła rok temu grupa zapaleńców z Kłodzka i Wrocławia. – Chcieliśmy wypromować miasto, które podupada kulturalnie. Poza tym kłodzka twierdza, jak mało który obiekt nadaje się do prezentowania elektronicznej, gotyckiej muzyki – mówi Piotr Krawczyk, muzyk i pomysłodawca imprezy.
Impreza miała odbyć się 12 lipca. Przez pół roku pracowało nad nią kilkanaście osób. Największą gwiazdą miał być niemiecki zespół Diary of Dreams.
Tydzień przed koncertami organizatorzy rozwiesili w Kłodzku sto plakatów. Nocą ktoś zerwał część z nich, a w mieście pojawili się “aktywiści”, którzy zachęcali przechodniów do podpisywania petycji do władz miasta w sprawie odwołania koncertów. – Bo będzie czczony szatan, a Chrystus krojony na pół… – wzdycha Krawczyk. – Tymczasem grupy, które zaprosiliśmy, śpiewają po prostu o rozczarowaniu światem, nieudanych miłościach i takich tam egzystencjalnych smutkach. Żadnych satanistycznych treści. No może poza jednym zdaniem “Go to hell” [tłum.: Idź do diabła! - red.].
‘Czciciele szatana’ z Bolkowa na zdjęciach Castle Party 2007
W zeszłą sobotę, w dniu festiwalu, plakaty imprezy zostały zaklejone wezwaniem do “czuwania modlitewnego” w jednym z kłodzkich kościołów. O tej samej porze, o której miały odbyć się koncerty. Ktoś też przeciął kable doprowadzające prąd do głównej sceny w twierdzy. Awarię usunięto tylko na kilka godzin. Wieczorem, tuż przed inauguracją prądu znowu nie było
– Powiedziano nam, że linia została uszkodzona od pioruna i zasilania już nie będzie. Tyle, że żadnych piorunów w okolicy nie widziano, dzwoniliśmy w tej sprawie do stacji meteo. Prąd był w całym mieście, tylko nie u nas – mówi Marcin Syzdek, współorganizator imprezy.
– Nadszarpnięto zaufanie fanów i muzyków, nie mówiąc już o wyrzuconych w błoto pieniądzach – denerwuje się Piotr Krawczyk. – Nikogo nie oskarżamy, ale chcielibyśmy wiedzieć, kto za tym stoi. Sprawą powinna się zająć prokuratura. Przecież włamanie do trafostacji to był zwykły sabotaż.
Andrzej Dąbrowski, kierownik referatu kultury i komunikacji społecznej urzędu miejskiego w Kłodzku: – Tak, wiem, mówi się już, że moherowe bojówki w Kłodzku sabotują koncerty… Petycję o odwołanie koncertu podpisało trzystu mieszkańców. Argumentowali, że wystąpią zespoły satanistyczne, które w swojej muzyce nakłaniają do samobójstw, do obrażania Kościoła.
Kierownik Dąbrowski wyciąga z biurka egzemplarz petycji: “Koncert jest promowany na stronie www.gothic.pl, po uruchomieniu której ogarnia przerażenie – piszą katoliccy aktywiści i ostrzegają przed demonicznymi treściami. Przy okazji dziękują burmistrzowi za odwołanie koncertu zespołu Hate w listopadzie ubiegłego roku.
Burmistrz Bogusław Szpytma: – Rzeczywiście odwołaliśmy tamten koncert, ale już nie pamiętam dlaczego.
Joanna Póltoranos, dyrektorka Kłodzkiego Ośrodka Kultury: – Tamtej feralnej soboty elektrycy potwierdzili, że kłódka do trafostacji i kable zostały przecięte. Nic nie mogliśmy zrobić, bo awaryjny agregat ze straży pożarnej jest o trzydzieści razy za słaby. Kiedy ogłosiliśmy, że koncertu nie będzie, nie było gwizdów, cienia agresji, tylko wielki żal. Niektórzy płakali. Wstyd, że to się tak skończyło. I jeszcze musimy wypłacić 25 tys. zł artystom za koncerty, których nie było.
– Mieliśmy szansę stworzyć naprawdę niezły festiwal, dla wyrobionej publiczności – gorączkuje się Marcin Syzdek. – Ale komuś naprawdę bardzo zależało, żeby impreza się nie odbyła.