Tagged with państwo

Religio, wracaj do sal

Po blisko dwóch dekadach obecności religii w szkole coraz więcej Polaków chce jej powrotu do parafii. W ostatni weekend biskupi twardo powiedzieli: nie! Naprawdę ważne pytanie brzmi: czy doczekamy się lekcji etyki z prawdziwego zdarzenia?

Halina Postek jest z wykształcenia filozofem, pracuje jako nauczyciel akademicki na jednej z warszawskich uczelni. Ma takiego prywatnego hopla. Uważa, że dzieci i rodzice w polskich szkołach powinni mieć wybór pomiędzy religią a etyką. A jako że do nauczania tej ostatniej jest dobrze przygotowana (uczy etyki studentów), postanowiła zatrudnić się jeszcze jako nauczyciel tego przedmiotu. Ruszyła więc w obchód po pobliskich szkołach. Myślała, że pójdzie łatwo, bo specjalistów od etyki jest niewielu i mało kto chce pracować za nauczycielską pensję. A dyrektorzy szkół mają wszak obowiązek zapewnić chętnym etykę. W kolejnych szkołach słyszała jednak: „Dziękujemy, nie jesteśmy zainteresowani”. Tyle. W końcu jeden z dyrektorów w przypływie szczerości uświadomił panią Halinę: „Musiałbym wydać na panią pieniądze, których i tak mam bardzo mało. Na dodatek takie lekcje nie spodobałyby się księdzu proboszczowi. Po co mi kłopoty?”. To sytuacja raczej typowa – wprowadzone do szkół ministerialną instrukcją z 1989 roku nauczanie religii (w odróżnieniu od etyki) trwa, mimo że nie spełnia oczekiwań uczniów, rodziców, katechetów, władz szkolnych, Kościoła i standardów państwa świeckiego.
Czytaj dalej

Otagowane , , ,

Ekskomunika Kopacz – sprostowanie

Przepraszam czytelników, których wprowadziłam w błąd, nazywając niedawno pomysł ekskomunikowania minister zdrowia Ewy Kopacz rozdmuchiwaną przez media bzdurą. Sprawa jest znacznie poważniejsza.

Postulat internauty wpisany na stronie “Frondy”, który zdaniem abp. Józefa Życińskiego ośmiesza Kościół, całkiem serio poparli właśnie księża z “Gościa Niedzielnego”.

Redaktor naczelny ks. Marek Gancarczyk tłumaczy “nieszczęsnej Ewie Kopacz”, że “jeżeli przepisy prawa państwowego są sprzeczne z zasadami moralnymi, to takich przepisów pod żadnym pozorem nie wolno przestrzegać. Nie wolno się do nich nigdy stosować“.

A ks. Tomasz Jaklewicz dziwi się: “Dlaczego także kościelne autorytety zbyły tę inicjatywę milczeniem lub sceptycznym komentarzem? Wierni mają przecież prawo powoływać się na prawo kanoniczne oraz prosić biskupa o zbadanie sprawy, podjęcie decyzji i jej wytłumaczenie. Tym bardziej, gdy rzecz dzieje się w przestrzeni publicznej”.

Na deser emerytowana pielęgniarka Cecylia Jankowska opowiada, jak abortowane płody chowała do słoików z formaliną, “takich wyższych”. I naklejała na nich karteczki z imionami. Relacjonuje to w szczegółach “Gościowi”, “bo usłyszała o Agatce, której pani minister zdrowia znalazła klinikę, gdzie mogła zabić swoje nienarodzone dziecko”.

To nie hasła ze słynnej krwawej wystawy antyaborcyjnej Łukasza Wróbla. To nie forum internetowe ekstremistów z “Frondy”. I właśnie dlatego sprawa jest poważna. Bo gdy fundamentalizm wdziera się na łamy wysokonakładowego pisma (niegdyś sensownego i umiarkowanego), gdy jego księża redaktorzy piętnują urzędników państwowych za to, że nie zignorowali swoich obowiązków, robi się strasznie.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Otagowane , , ,
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.