Kościół chce przejąć ostatnie wolne grunty w warszawskiej dzielnicy Białołęka. Stara się o teren, gdzie ma powstać strategiczne skrzyżowanie, szkoły, przedszkola i boisko.
Działka liczy 25 ha, a w imieniu skarbu państwa zarządza nią Agencja Nieruchomości Rolnych (ANR). O jej przekazanie, jako rekompensatę za utracone w czasach PRL ziemie w Małopolsce, zwróciła się do komisji Kapituła Metropolitalna z Krakowa. Wyceniła grunt na 65 zł za m kw., podczas gdy rynkowe ceny ziemi w tej okolicy zaczynają się od 400 zł za m kw. Całość – według kościoła – jest warta 16,5 mln zł.
- Do rzetelności wyceny mamy poważne zastrzeżenia – mówi Jacek Malicki, wiceszef warszawskiego oddziału ANR.
- Kościół chce tylko odzyskać, co mu się należy. Nam jest wszystko jedno, jaką działkę dostaniemy. Najchętniej wzięlibyśmy pieniądze – mówi ks. Bronisław Fidelus z Kapituły Metropolitalnej. – Powiem szczerze. Jak otrzymamy grunt, to zaraz go sprzedamy.