Kościół chce Białołęki

Kościół chce przejąć ostatnie wolne grunty w warszawskiej dzielnicy Białołęka. Stara się o teren, gdzie ma powstać strategiczne skrzyżowanie, szkoły, przedszkola i boisko.

Działka liczy 25 ha, a w imieniu skarbu państwa zarządza nią Agencja Nieruchomości Rolnych (ANR). O jej przekazanie, jako rekompensatę za utracone w czasach PRL ziemie w Małopolsce, zwróciła się do komisji Kapituła Metropolitalna z Krakowa. Wyceniła grunt na 65 zł za m kw., podczas gdy rynkowe ceny ziemi w tej okolicy zaczynają się od 400 zł za m kw. Całość – według kościoła – jest warta 16,5 mln zł.

- Do rzetelności wyceny mamy poważne zastrzeżenia – mówi Jacek Malicki, wiceszef warszawskiego oddziału ANR.

- Kościół chce tylko odzyskać, co mu się należy. Nam jest wszystko jedno, jaką działkę dostaniemy. Najchętniej wzięlibyśmy pieniądze – mówi ks. Bronisław Fidelus z Kapituły Metropolitalnej. – Powiem szczerze. Jak otrzymamy grunt, to zaraz go sprzedamy.

Czytaj dalej

Kościół sprzedał działkę z ludźmi

Jeszcze kilka lat temu Krystyna Sosnowska tworzyła koło Radia Maryja. Teraz przestała chodzić do kościoła. – Parafia sprzedała mnie z domem! – podsumowuje interes, który dzięki Komisji Majątkowej zrobiła bazylika mariacka.

Krystyna Sosnowska ma 64 lata, jest emerytką. Od trzech lat zajmowane przez nią 65-metrowe mieszkanie w krakowskich Bronowicach jest nieogrzewane. Kobieta praktycznie korzysta tylko z kuchni, którą zimą dogrzewa piecykiem elektrycznym. To tu zniosła meble, bo pokój obok jest zagrzybiony. Do łazienki przechodzi korytarzem, w którym temperatura zimą jest bliska zeru. Kiedyś było to zakładowe mieszkanie ogrodniczej spółki Polan należącej w całości do Agencji Nieruchomości Rolnych. – Przez kilkanaście lat moja rodzina starała się o wykup mieszkania za 5 proc. wartości. Wreszcie odpowiedziano nam, że nie jest to możliwe ze względu na postępowanie toczące się przed Komisją Majątkową – opowiada pani Krystyna.

Czytaj dalej

Kto zarobił na zakonie

Elżbietanki sprzedały odzyskany właśnie od państwa grunt biznesmenowi, który miał kontakty z “Nikosiem” i “Pershingiem”.

Chodzi o słynne 47 hektarów w warszawskiej dzielnicy Białołęka, o których wiele razy pisaliśmy. W czerwcu kościelno-rządowa Komisja Majątkowa przyznała je elżbietankom jako rekompensatę za grunty utracone w Poznaniu w czasach PRL.

Zakonnice wyceniły ziemię w Białołęce na 30,7 mln zł.

Władze dzielnicy uznały to za skandal. Twierdzą, że grunt jest wart aż 240 mln. Chciały tam budować niezbędne dla Białołęki szkoły, przedszkola, przychodnie i boiska. Decyzję Komisji uznały za “rażącą niegospodarność” i zawiadomiły prokuraturę.

Elżbietanki nie zasypiały gruszek w popiele. Dwa miesiące po zdobyciu gruntu sprzedały go bogatemu biznesmenowi z Pomorza.

W kopii aktu notarialnego (lipiec 2008) czytamy: “Stanisław M. oświadcza, że kupując przedmiotową nieruchomość, zamierza powiększyć swoje gospodarstwo rolne”.

Stanisław M., znany pomorski multimilioner i hotelarz, wiosną 2008r. kupił w Skierdach pod Warszawą – kilkanaście kilometrów od Białołęki – trzyhektarową działkę rolną. Zaraz się tam zameldował. Formalnie jest rolnikiem. Dzięki temu mógł łatwo kupić grunty od elżbietanek sklasyfikowane jako rolne.

Wcześniej białołęckimi gruntami zarządzała w imieniu skarbu państwa Agencja Nieruchomości Rolnych. ANR ma prawo pierwokupu ziemi rolnej. Traci je, jeśli ziemię kupuje rolnik. A Stanisław M. to wszak rolnik.

Czytaj dalej

Eskalacja konfliktu o rekompensaty dla Kościoła

Ks. Mirosław Piesiur z Komisji Majątkowej przyznającej Kościołowi rekompensaty za nieruchomości utracone w PRL poczuł się zniesławiony przez warszawskich samorządowców. I poskarżył się prokuraturze.

Doniesienie dotyczy ujawnionej przez “Gazetę” sprawy przyznania poznańskim elżbietankom 47 ha w warszawskiej Białołęce. Zdecydowała o tym Komisja Majątkowa przy MSWiA, której współprzewodniczy ks. Piesiur. Elżbietanki otrzymały grunty w ramach rekompensaty za utracone przez zakon ziemie w Poznaniu.

Oburzyło to władze dzielnicy – na tym terenie miały powstać szkoły, przedszkola i boiska.

Samorządowcy wytknęli także, że Kościół wycenił ziemię jako rolną na 30 mln zł (65 zł za m kw.), a Komisja to zaakceptowała. Tymczasem władze Białołęki twierdzą, że grunt jest wart 240 mln zł. Decyzję Komisji uznały za rażącą niegospodarność i zawiadomiły prokuraturę. Sprawa jest w toku. Ostatnio włączył się do niej sam ks. Piesiur, który jest również ekonomem katowickiej kurii metropolitalnej.
Czytaj dalej

Ksiądz Piesiur – obrona przez atak

Ks. Piesiur poczuł się urażony, że władze Białołęki zaczęły głośno mówić o nadużyciach komisji majątkowej i to one wcześniej zawiadomiły prokuraturę. Postanowił więc wojować z faktami.

Komisja majątkowa działa bez zarzutu, a jej członkowie w pocie czoła starają się, by rekompensaty za mienie zabrane Kościołowi w PRL przyznawać sprawiedliwie. Tak by przypadkiem nie ucierpiał na tym interes publiczny – oto prawda współprzewodniczącego komisji ks. Mirosława Piesiura, o którą zamierza zawalczyć w sądzie. Złożył zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez władze warszawskiej Białołęki, które miały go obrazić.

To nic, że komisja majątkowa od 17 lat działa po cichu, to nic, że przyznała Kościołowi prawie 3 tys. rekompensat, opierając się zwykle na wycenie działek przygotowanej przez Kościół (często zaniżonej) i że oddaje ziemię bez konsultacji z lokalnymi władzami.
Czytaj dalej

Kraków: Ziemię bazylice oddano niesłusznie

Komisja Majątkowa mogła oddać działki nawet tym zakonom czy parafiom, którym zwrot wcale się nie należał – uważają prawnicy krakowskiego magistratu. Za taki przypadek uważają roszczenia Bazyliki Mariackiej.

Działająca przy MSWiA Komisja Majątkowa przyznaje Kościołowi rekompensaty za mienie odebrane w czasach PRL. Zgodnie z prawem może oddawać ziemie tylko tym zakonom czy parafiom, którym państwo – na mocy ustawy o przejęciu “dóbr martwej ręki” z 1950 r. – odebrało grunty, nie pozostawiając minimum 50 hektarów.

Parafii Najświętszej Marii Panny (mieści się w krakowskiej bazylice Mariackiej), która miała gospodarstwo w Bronowicach Nowych, odebrano 57 ha. 50 ha jednak pozostawiono.

- Parafii nie przysługiwał więc obecnie zwrot ziemi – uważa prof. Andrzej Oklejak, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. prawnych. – Mimo to komisja uwzględniła wniosek i argumenty bazyliki Mariackiej i częściowo ziemię oddała, a także przyznała działkę zamienną, która należała do gminy Kraków. To prawnie wątpliwe.
Czytaj dalej